POKÓJ DLA BRACI – 3-latka i 4-latka (12m2)

z 2 komentarze

Kto chce urządzić pokój dla braci i ma zamiłowanie do klimatów żeglarsko-podróżniczych? Ten projekt może Cię zainspirować, bo w nim bardzo konsekwentnie i bez żadnych kompromisów trzymałam się takiego  kierunku. Jest więc kolorystyka powszechnie kojarzona z klimatami żeglarskimi – biel, granat i czerwień. Jest tapeta ze statkami – powietrznymi! Wszystko to można doprawić elementami dalej kojarzącymi się z morzem, plażą – wiklinowe kosze, czy dywan w szerokie pasy… Oczywiście miałam chętkę na potraktowanie tematu z lekkim przymrużeniem oka, ale wytyczne były bardzo stanowcze – żeglarsko, biel, granat, niebieskości, wyraziście, w klasycznym wydaniu.

Ale nie o stylizacji będzie ten wpis. Ten projekt jest bowiem doskonałym przykładem na to, z jakimi wyzwaniami projektowymi przychodzi mi pracować i co dostajesz od projektanta poza „ładną stylizacją” i „ustawieniem mebelków”. W tym przypadku miałam stworzyć przestrzeń dla zabawy i rozwoju dwóch chłopców – którzy mają duuuużo rzeczy (które dziecko dziś tego nadmiaru nie doświadcza?), którzy rosną i trzeba uwzględnić te dość dynamiczne zmiany w czasie (pokój ma być odpowiedni na teraz i na przyszłość), przydałoby się również zapewnić miejsce na dodatkowe łóżko (dla babci, dla kolegów…). A to wszystko na 12 m2 dość długiego i wąskiego pokoju z wielkim oknem na końcu.

Pokój ten – przez ścianę konstrukcyjną – jest dodatkowo zwężony niemal od połowy długości w części z oknem. Duże okno – fajna rzecz, dzięki niemu wpada tam bowiem też dużo światła. Ale nie lubimy, gdy widok przesłaniają meble.  Mamy wtedy odczucie bałaganu i przypadkowości ustawienia mebli. Z tego powodu znacząco skraca nam się powierzchnia ścian do zagospodarowania ponad wysokość okna. Jak uniknąć wrażenia wejścia do tramwaju, budując dodatkowo wysokie szafy i zapewnić możliwość szybkiego schowania wielkiej ilości zabawek, których ciągły widok przytłacza już rodziców (a i dla dzieci wcale dobry nie jest – przestymulowanie)? Ano tak, jak widzicie na wizualizacjach 😉

Wysokie meble znalazły się więc w strefie wejścia – nie zasłaniają widoku z okna, a naturalny mechanizm podążania wzrokiem „za horyzont” sprawia, że z tej perspektywy nie zauważamy ich gabarytów. Przez to nie odbieramy pokoju jako „wąskiej kiszki”. Dodatkowo lustra na frontach szafy z prawej strony (40 cm głębokości) tworzą złudzenie przestrzeni. Aby móc umieścić dodatkową szafę po lewej stronie, jednocześnie nie przesuwając się łóżkiem piętrowym w stronę okna (co równałoby się zasłonięciem widoku i dalszemu zawężeniu pokoju) – zaprojektowałam łóżko piętrowe z przesuniętą dolną pryczą. Powstała pod górną pryczą szafa jest bardzo głęboka – poza zwykłym powieszeniem w niej ubrań, można tam schować także wielkogabarytowe zabawki np. jeździki, hulajnogi. W szufladach pomieści się wiele zabawek. W szufladzie pod dolną pryczą znalazło się miejsce na dodatkowe łóżko dla gościa. Wszystkie życzenia spełnione 😉

Chciałabym zwrócić Twoją uwagę także na stolik do zabawy. Parapet okna (zastąpiony płytą meblową) umiejscowiony jest na wysokości 60 cm. Taka wysokość „blatu roboczego” jest odpowiednia dla młodszych dzieci. Jednak wysokość standardowego biurka wynosi 75 cm – i to jest wysokość dobra dla starszych dzieci i dorosłych. Aby zapewnić możliwość dostosowania wysokości blatu dla rosnących dzieci, został on podzielony na część „parapetową” i „biurkową” . Ta ostatnia będzie zamontowana wyżej, gdy chłopcy podrosną. Ten stolik jest nie tylko dobrym miejscem do rysowania, ale też świetną bazą do innych zabaw. Kto nie budował w dzieciństwie domu pod stołem? Wszystkie meble w tym projekcie zostały zaprojektowane pod wymiar. Nie udałoby się uzyskać takiego efektu meblami z sieciówki – choć twórcze osoby potrafią z takich mebli na „I” naprawdę dużo wyciągnąć 😉

Choć dla odbiorcy liczy się ogólny efekt wizualny i na ten efekt reagujecie, patrząc na wizualizacje czy zdjęcia (podoba mi się albo mi się nie podoba, lubię ten klimat lub jest mi z nim kompletnie nie po drodze), to pamiętajcie, że za nim kryją się wyzwania projektowe często dla odbiorców niewidoczne.

Inspiracje w internecie są na wyciągnięcie ręki – miliony zdjęć z całego świata z istniejących realizacji, błyskotliwe pomysły zwykłych ludzi, niezwykłe pomysły genialnych twórców. Bywa jednak, że we własnym wnętrzu jakoś to jednak nie wychodzi tak, jak sobie to wymarzyłeś. Jak to, co Ci się podoba przenieść do rzeczywistości, aby miało „ręce i nogi”?  Za to właśnie płacisz projektantowi wnętrz. Ja wiem, jak to zrobić. Ja mam pomysły. I traktuję Twoje 4 kąty jako wyjątkową przestrzeń dla wyjątkowego Ciebie. To, czy efekt finalny robi wrażenie, oceń sam po zdjęciach z realizacji (o tu: Portfolio ). Jaką jeszcze wartość wnosi współpraca z projektantem wnętrz – jakie są Twoje przemyślenia na ten temat? Wiele uwag od Klientów, przyjaciół czy znajomych wnosi nowe inspiracje do mojej pracy – chętnie przeczytam Twój komentarz.

2 Odpowiedzi

  1. Gosia
    | Odpowiedz

    A gdzie można kupić taki model łóżka? Wyjątkowo ciekawe rozwiązanie.., a nas również wkrótce czekają zmiany.

    • Ola
      | Odpowiedz

      To rozwiązanie rzeczywiście dość rzadko widywane 🙂 W tym wypadku łóżko zostało zaprojektowane przeze mnie na zamówienie – do wykonania u stolarza. Natomiast tego typu łóżka w prostszym wydaniu można zamówić na colorato.pl. Pozdrawiam!

Skomentuj